Wzdłuż Driny na święto piwa

Na całym terytorium ex-yu bardzo popularna jest miejscowa muzyka. Czy to z lat 80, 90, czy nowe hity, gdy masz szczęście trafić do odpowiedniego lokalu, na odpowiednią imprezę zobaczysz tam ludzi śpiewających na cały głos ulubione szlagiery. Kiedy się rozkręcą, potrafią urządzić sobie wieczorek taneczny pomiędzy stolikami, wspinać się na ławki, stoły, wykrzykiwać na cały głos słowa piosenek.

Czasem można usłyszeć te same szlagiery grane na gitarze gdzieś przy ognisku, czasem jest to zwykła kafana, czasem pub z koncertem na żywo a czasem jakaś duża impreza.

Ja trafiłem na święto piwa w Osijeku, duża miejską imprezę z koncertami na żywo pod rozstawionymi namiotami na brzegu Dravy.

Już w Sarajevie, mój druh Dino, zapowiedział mi:

  • odezwij się gdy będziesz wracał do Polski. Dam Ci numer do Zorana z Vukovaru. Jakiś czas temu nasi chorwaccy koledzy podesłali nam dwóch Polaków, z którymi się świetnie bawiliśmy. Teraz, w ramach rewanżu, my wyślemy Ciebie do Vukovaru.

Osobną, ale niezbyt ciekawą historią jest to, dlaczego zatrzymałem się w Osijeku a nie w Vukovarze, ale koniec końców impreza z Zoranem i jego dziewczyną doszła do skutku. Dojechałem tam w świetnym humorze, po dniu spędzonym nad Driną. Szybki prysznic, kilka szybkich przy barze i wymarsz na koncert. Godne zakończenie wyjazdu. Hvala!

Dodaj komentarz