Golubic pod Bihacem

Golubic to bardzo ładne, ciche miejsce. Pod warunkiem, że jest po sezonie na rafting – kemping jest opisany w Lonely Planet, więc w kwietniu, maju i czerwcu muszą tam tłumy. Oprócz nas gościli tam przez jedną noc motocykliści z Niemiec, a przez drugą ze Słowenii. W takich warunkach jest to idealne miejsce na wyciszenie.

Coś dla fanów aktywnego wypoczynku
Szachy w sadzie
Miłośnicy fauny i flory też będą zadowoleni
Do wyboru – do koloru
Działka rekreacyjna po drugiej stronie rzeki

Niestety zaplanowany rafting nie odbył – podobno ktoś odwołał swój udział, a dwie osoby to za mało i tym podobne tłumaczenia. Skoro tak to postawiłem rozebrać motocykl i spróbować znaleźć miejsce wycieku – niestety bez powodzenia.

Profesjonalne mycie silnika za pomocą papieru toaletowego

Po 10 minutach przyszedł pracownik i powiedział nam, że jeżeli zostaniemy dzień dłużej to dadzą nam dwóch sterników zamiast jednego i rafting odbędzie się na 100 procent. No to świetnie – ping pong, partyjka szachów, czytanie książek, krótki kurs kajakiem po rzece, zakupy na wieczorną kolacje w pobliskim markecie i jesteśmy gotowi na przygodę.

Rzeka Una
Czapla siwa – w tamtych rejonach chyba pospolita.
Miejsce wieczornego posiłku

Sam rafting rozczarował. Prawdopodobnie dlatego, że było już dawno po sezonie, rzeka, wedle miejscowych, miała najniższy wody od dwunastu lat, co spowodowało, że prąd był bardzo wolny. Na początek zobaczyliśmy Strbacki Buk, dla większego efektu nasz skipper skoczył z niego do wody, pokonaliśmy na łodzi jeden pięciometrowy wodospad, chwilę później, ze trzy mniejsze jeden po drugim i… koniec emocji. Wiatr wiał prosto w twarz, nie zabraliśmy żadnego picia, nawet aparatu (nie mieliśmy jak go zabezpieczyć), więc mieliśmy czas na przemyślenia i podziwianie kanionu rzeki. Od czasu do czasu był jakiś większy spadek, ale to zdecydowanie nie było to.

Strbacki Buk, fot una-kiro-rafting.com
Początek i koniec emocji, fot. una-kiro-raftin.com
Rzeka Una, fot. Panoramio
Rzeka Una, fot. Panoramio

Mieliśmy plan po raftingu się przenieść „gdzieś w Bośnie”, ale dwie godziny wiosłowania zrobiły swoje i bezapelacyjnie z jazdą na motocyklu wygrała sjesta na hamaku w sadzie – wyjazd nastąpił następnego dnia.

Śniadanie
To gdzie jedziemy po śniadaniu?
Ostatni rzut oka na Unę

Odnośniki do firm organizujących rafting w tamtych rejonach:

One thought on “Golubic pod Bihacem

  • 27 maja 2013 at 09:36
    Permalink

    Thats really nice, i think you should make some pictures of National Park Una its the most beautifull part of this area

    Reply

Dodaj komentarz