Zatoka kotorska

Boka Kotorska to jedno z naszych ulubionych miejsc. Zawsze gdy jesteśmy w okolicy zatrzymujemy się tam na troszkę dłużej i próbujemy prowadzić leniwe życie Czarnogórca. Tym razem było tak samo. Po pobudce w Prapratno śniadanie połączyliśmy ze spacerem po Stonie.

Wąskie uliczki Stonu
W tle słynny mur otaczający Ston
Ryneczek
Renault 4 – kiedyś pojedziemy takim na wakacje

Wymieniliśmy po złodziejskim kursie bośniackie marki na euro i pojechaliśmy do Czarnogóry Jadrańska Magistralą.

Most, oczywiście, imienia Franja Tudjmana

Po raz kolejny ominęliśmy Dubrovnik kierując się do Czarnogóry . Mały i skromny kemping, obok sklepik z domowym winem i warzywami, kawałek dalej lokalna knajpeczka, słońce, morze i widoki. Czekaliśmy na to cały rok.

oh, yea!
Boka Kotorska
Pyszności z lokalnej knajpki
To się nazywa przekąska do wina
Rissoto z owocami morza
Czarnogórski, zblazowany kot restauracyjny

Następnego dnia zrobiliśmy sobie wycieczkę do Kotoru, na spacer po starówce i pobliskim bazarku, na piwo z innym widokiem niż w Stolivie, w poszukiwaniu krewetek (najchętniej świeżych), sprawdzeniu czy woda po drugiej stronie zatoki jest tak samo ciepła i na mecz pierwszej ligi: Bokelj – FK Berkany.

Kasa w autobusie relacji Tivat – Kotor

Starówka w Kotorze mimo końca sezonu była dosyć zatłoczona. Oprócz zmotoryzowanych turystów dopływają tam olbrzymie promy, autokary, do tego marina, więc jest dla kogo zamienić miasteczko w cepelię.

Witamy w Kotorze
Jachty w Kotorze robią wrażenie
Kotor, w tle mury miejskie zbudowane jeszcze przez Wenecjan
Fajne miejsce na kawę
Rozwieszone pranie na starówce- znak, że wszystkiego nie przejął przemysł turystyczny
Kotor

Przed wejściem na stare miasto znajduje się bazarek z lekko zawyżonymi dla turystów cenami.

Pyszności
Odmienny asortyment niż na bazarze Szembeka

Po szybkiej rundzie turystycznej zregenerowaliśmy się nad wodą, zjedliśmy pyszne sandwicze i krewetki w schowanej za brzydkim blokiem knajpeczce, tuż obok starego miasta  i udaliśmy się na miejscowy stadion.

Po zwiedzaniu czas na relaks, Jelen – Radler
Renault 4 w nowym malowaniu

Sam mecz toczył się w piknikowej atmosferze, klimat jak na naszej czwartej lidze. Sypiący się stadion bez miejsc siedzących, oglądanie meczu zza płotu, młodzież chichocząca po uszczypliwych komentarzach starszych miłośników futbolu dotyczących drużyny przeciwnej. W przerwie można było wyjść ze stadionu do pobliskiego sklepu i wrócić z piwem w siatce.To wszystko za dwa euro.

Ten miłośnik futbolu postanowił zaoszczędzić na bilecie kosztem komfortu oglądania meczu
Bestie na tym meczu nie wystawiły żadnego młyna ;)
Bokelj wiecznie żywy

Następny dzień przeznaczyliśmy na leżenie na plaży, konsumowanie owoców morza i lekki, czterdziestopięciominutowy  trekking do Górnego Stolivu.

Przed ….
W trakcie …
Jeszcze chwileczkę …
Gotowe!

Górny Stoliv rozczarował. To raczej klimat dla fanów http://opuszczone.com/. Może z dwa domy pozostały zamieszkałe, reszta niszczeje, ma zapadnięte dachy, wybite szyby w oknach, wyniesione wszystkie sprzęty. Cerkiew ma zamknięte na kłódkę wejście na podwórko i choć sprawia wrażenie opuszczonej, ktoś musi o nią dbać – bo o równej godzinie zaczął bić dzwon.

Cerkiew w Górnym Stolivie
Trochę upiorna, jakby opuszczona cerkiew
Opuszczone domy
Krowa na ulicach Górnego Stolivu

W nagrodę za udany dzień strzeliliśmy sobie litr domowego Vranaca z widokiem na zatokę.

A wieczorem nagroda

Czarnogórcy wedle stereotypowych dowcipów to nacja leniwych, otyłych mężczyzn, którzy są wiecznie zmęczeni nic-nie-robieniem. Nasz dobrodziej z kempingu zrobił sporo abyśmy sobie utrwalili taki obraz mieszkańców Montengro.

Ujęcie prądu objęte jest ochroną przed deszczem ze starego kosza śmieci
Prosty sposób na odpływ wody
2 w 1. Wentylacja oraz uchwyt na papier toaletowy

Na wieść o panujących w Polsce temperaturach Durmitor i kanion rzeki Tary został odsunięty na rzecz przejazdu przez wyspy południowej Dalmacji.

Dodaj komentarz